Aktualnoœci

Reforma oświaty a języki obce – dylematy dyrektora - 2009-08-03
 
Gorące emocje, jakie budziła debata nad celowością i kształtem reformy oświaty, zostały już ostudzone, a radykalne opinie uległy wyważeniu. Bez wątpienia, kojące dla temperatury sporu okazały się rozpoczynające się wakacje.

I chociaż tym razem, we wrześniu nie pojawi się żaden nowy typ szkoły, rewolucjonizujący system nauczania niczym gimnazja, to zmian nie zabraknie. W wielu polskich szkołach najbliższe wakacje będą wyglądały inaczej niż te sprzed roku. Dla wielu dyrektorów, nauczycieli i wychowawców, którzy muszą dostosować swoją placówkę do wymogów reformy, tegoroczny ostatni dzwonek nie zwiastował przerwy w pracy. I nie chodzi tu wyłącznie o nagłośnione w mediach przyjęcie sześciolatków do szkół, ale o, często radykalne, zmiany programowe w nauczaniu przedmiotów na poszczególnych etapach edukacji.

Języki obce po reformie

Nauczanie języków obcych należy do tych dziedzin, w których przewiduje się największe zmiany. Przede wszystkim, powszechna stanie się nauka jednego nowożytnego języka obcego już od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Ponadto, w gimnazjum dojdzie drugi obowiązkowy język obcy. Ważne jest, aby jednym z nich był język angielski. I wreszcie, priorytetem kształcenia językowego staną się umiejętności skutecznego komunikowania się, nie zaś wiedza filologiczna o języku i kulturoznawcza o kraju, w którym nauczany język jest językiem narodowym.

Zakłada się, że uczniowie w pełnym cyklu kształcenia, od szkoły podstawowej do szkoły ponadgimnazjalnej, będą uczyć się dwóch bądź trzech języków, przy czym nauka jednego z nich będzie musiała być kontynuowana od szkoły podstawowej i uwieńczona egzaminem gimnazjalnym. Trzeci język będą mogli wybrać uczniowie szkoły ponadgimnazjalnej, którzy zrezygnują z kontynuacji nauki jednego z języków, którego uczyli się w gimnazjum.

Zgodnie z założeniami reformy, każdy uczeń, przechodząc na kolejny etap edukacyjny, powinien mieć zapewnioną możliwość kontynuowania nauki wybranego przez siebie na poprzednim etapie języka i jednocześnie uczenia się go w grupie o zbliżonym poziomie umiejętności językowych. To od dyrektorów szkół zależy, w jaki sposób wyznaczone zadanie zostanie zrealizowane.

Organizacja nauczania języków

Założenia reformy oznaczają, że w gimnazjach oraz szkołach ponadgimnazjalnych należy przejść od mało efektywnego nauczania języków obcych w ramach typowego systemu klasowo-lekcyjnego do nauczania w grupach wyselekcjonowanych pod kątem wybranego języka i reprezentowanych kompetencji. Z jednej strony spowoduje to pewne trudności organizacyjne, z drugiej sprawi, że nauczanie języków obcych stanie się bardziej skuteczne, a nawet – co pozornie zaskakuje – bardziej ekonomiczne. Wyższa skuteczność wiąże się z możliwością osiągania lepszych efektów w grupach jednorodnych, korzyść ekonomiczna wynika zaś z faktu, że łatwiej jest utworzyć grupy międzyklasowe niż dzielić klasy na połowy.

Zgodnie z wyznacznikami zawartymi w rozporządzeniu o ramowych planach nauczania taka grupa powinna liczyć od 10 do 24 uczniów, co oznacza, że przy podziale trzech 25 osobowych klas na połowy powstałoby sześć grup, natomiast przy utworzeniu grup międzyklasowych – mogłyby powstać zaledwie cztery. A to oznacza istotne korzyści ekonomiczne.

Zalecany przez podstawy programowe dobór do grup zakłada wykorzystywanie ustaleń zawartych w Europejskim Systemie Opisu Kształcenia Językowego (ESOKJ). I tak:

  • dla szkoły podstawowej docelowym poziomem ma być poziom podstawowy (A1 wg klasyfikacji ESOKJ), przy którym poziomowanie nauczania nie jest konieczne;
  • dla gimnazjów powinien to być poziom zbliżony do A2 przy kontynuacji nauczania języka;
  • dla szkół ponadgimanzjalnych zakłada się kształcenie na poziomie samodzielności językowej z poziomu B1, a nawet B2 przy nauczaniu rozszerzonym.
Tak więc zarówno w gimnazjach, jak i szkołach średnich tworzenie grup językowych jest w pełni uzasadnione.

Jak utworzyć grupy?

Swoistym wyzwaniem dla dyrektorów szkół będzie określenie metody doboru uczniów do odpowiednich grup językowych. Zakłada się, że optymalnym rozwiązaniem byłoby opracowanie odpowiedniego testu sondującego różnice w kompetencjach językowych, zawierającego zróżnicowane zadania od typowych i prostych, po skomplikowane i wymagające dużej wiedzy. Ważne, by test sprawdzający (a nie oceniający!) takie kompetencje, jak:

  • znajomość słownictwa i gramatyki;
  • czytanie ze zrozumieniem;
  • tworzenie własnego tekstu,
pozwolił wyodrębnić grupę uczniów mogących uczyć się od razu na wyższym poziomie zaawansowania.

W związku z tym, że test nie jest doskonałym narzędziem badania kompetencji językowych (np. nie sprawdza rzeczywistych umiejętności mówienia), warto elastycznie podchodzić do dokonanego podziału i w miarę potrzeby przesuwać uczniów pomiędzy grupami. Godna uwagi jest także metoda przeprowadzenia wcześniejszych zajęć w całej klasie, w celu sprawdzenia praktycznych kompetencji językowych i weryfikacji przypisania uczniów do poszczególnych poziomów.

See you in September!

Reforma nauczania języków obcych w polskiej szkole jest konieczna, jeśli chcemy, aby odpowiadała ona na wyzwania współczesności. Otwarte granice, wymogi rynku pracy oraz ponadnarodowość dyskursu społecznego czynią ze znajomości języków obcych niezbędne dzisiaj kompetencje - nie tylko zawodowe, ale i społeczne. Za ich ukształtowanie w nowoczesnym państwie powinna odpowiadać właśnie szkoła!

Na rzetelną ocenę wprowadzanej reformy i osądzenie jej celowości jest oczywiście jeszcze za wcześnie. Ostrożność ta nie wynika z asekuracji, ale z dotychczasowych doświadczeń. O wcześniejszych reformach można bowiem mówić wiele, jednak w każdym przypadku aż nazbyt widoczny był brak ciągłości i konsekwencji we wprowadzaniu zmian. Czy i tym razem będzie podobnie? Kluczowy dla odpowiedzi będzie wrzesień!

W tej chwili tylko jedno jest pewne. Osoby odpowiedzialne za organizację szkoły mają nie lada wyzwanie – mimo ograniczonych środków finansowych i bardzo krótkiego okresu przejściowego muszą spełnić wszystkie wymogi, jakie nałożyła na nie reforma. Wprowadzenie nowych zasad nauczania języków obcych i znalezienie kompetentnych nauczycieli to tylko jedno z wielu wyzwań. O wielu innych zmianach, a także o propozycjach „oswojenia” reformy można dowiedzieć się z części tekstowej programu „Baza Wiedzy Dyrektora Szkoły” Wydawnictwa Verlag Dashofer, zaś zawarte w nim elektroniczne formularze, moduły tematyczne i narzędzia wspomogą bezbolesne dostosowywanie placówki do koniecznych zmian, a następnie zarządzanie nią na co dzień. Tego typu wsparcie może okazać się niezastąpione szczególnie w najbliższym czasie, kiedy dyrektorzy szkół będą musieli wykazać się licznymi kompetencjami menedżerskimi, zdolnościami organizacyjnymi, a także niezwykłą biegłością w znajomości prawa.

W dużej mierze to właśnie od ich zaangażowania i umiejętności zależy, czy najbliższy wrzesień okaże się, paradoksalnie, pierwszym miesiącem swoistego odpoczynku po dobrze „odrobionej” pracy wakacyjnej, czy też ze zmasowaną siłą uwypukli ewentualne błędy i niedociągnięcia, zmuszając do ich szybkiej naprawy w warunkach trwającego już roku szkolnego.

www.bazawiedzydyrektora.pl

« Powrót

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.
Newsletter